POCO F8 Ultra to smartfon, który w przedziale około 3000 zł próbuje zagrać w zupełnie innej lidze niż większość konkurentów. Zamiast klasycznego kompromisu „mocny procesor, reszta jakoś będzie”, tutaj mamy próbę zbudowania niemal kompletnego telefonu: bardzo mocny układ, rozbudowany zestaw aparatów, ogromną baterię, szybkie ładowanie przewodowe i bezprzewodowe, nowoczesne funkcje AI oraz nietuzinkowy wygląd. To propozycja dla osób, które chcą flagowego doświadczenia, ale nie zamierzają wydawać pięciu czy sześciu tysięcy złotych.

Na polskim rynku POCO F8 Ultra kosztuje 2999 zł w wersji 12/256 GB i 3299 zł za wariant 16/512 GB. Dla wielu użytkowników to pułap, który mentalnie kwalifikuje telefon jako „drogi”, nawet jeśli w relacji cena–możliwości wypada wyjątkowo korzystnie. Sama marka POCO nie ma u nas takiej siły jak główne serie Xiaomi, więc nie będzie to urządzenie sprzedające się masowo wśród osób, które wybierają telefon na półce w markecie. Za to świadomy kupujący, który dysponuje budżetem około 3 tysięcy złotych i sprawdza testy w internecie, ma tu jednego z najpoważniejszych kandydatów do zakupu.

Pod względem wyglądu POCO F8 Ultra w ogóle nie próbuje udawać sprzętu budżetowego. Szczególnie ciekawie wypada wariant Denim, który mocno odcina się od wszechobecnych, błyszczących plecków. Zamiast śliskiego szkła mamy wykończenie o fakturze przypominającej jeans, które wygląda świeżo, a przy okazji poprawia chwyt i mniej chętnie zbiera odciski palców. Ramka jest aluminiowa, co dodatkowo podbija wrażenie obcowania ze sprzętem klasy premium. Telefon jest duży i gabarytowo zbliża się do największych flagowców na rynku, więc osoby przyzwyczajone do kompaktów mogą poczuć się przytłoczone. Wyspa aparatów nawiązuje stylistyką do najnowszych iPhone’ów, a ciężar urządzenia jest wyraźnie przesunięty ku górze – w okolicy modułu foto. Na biurku, położony bez etui, potrafi lekko się kołysać, ale to w zasadzie standard w nowoczesnych smartfonach z rozbudowanym zestawem kamer.

Obudowa spełnia normę IP68, co oznacza odporność na zalanie i kurz w typowych sytuacjach codziennych. W świecie telefonów za około 3000 zł nadal nie jest to oczywistość, więc POCO F8 Ultra na tym polu faktycznie zbliża się do droższych flagowców. Całości dopełnia ultradźwiękowy czytnik linii papilarnych umieszczony pod ekranem. Ten typ sensora lepiej radzi sobie z lekko wilgotnym palcem i zazwyczaj odblokowuje telefon szybciej oraz pewniej niż popularne czytniki optyczne.

Front urządzenia wypełnia spory ekran AMOLED o przekątnej 6,9 cala, odświeżaniu 120 Hz i rozdzielczości 1200 × 2608 pikseli. To nie jest „ściganie się na cyferki” w stylu 4K w telefonie, ale rozsądny kompromis – obraz jest bardzo ostry, a jednocześnie panel nie zużywa przesadnie dużo energii. Największym atutem jest jasność: producent deklaruje maksymalnie 3500 nitów w szczycie oraz około 2000 nitów w trybie wysokiej jasności. W praktyce oznacza to, że nawet w letnie południe, gdy słońce świeci wprost w ekran, treści pozostają dobrze czytelne. Odświeżanie 120 Hz dba o płynność przewijania i animacji, co szczególnie docenią osoby często grające albo korzystające z mediów społecznościowych.

Nie obyło się jednak bez uproszczeń. Ekran nie wykorzystuje technologii LTPO, więc zakres adaptacyjnego odświeżania jest ograniczony. W droższych modelach częstotliwość potrafi spaść bardzo nisko przy statycznym obrazie, co pomaga oszczędzać baterię np. podczas czytania lub korzystania z Always On Display. Tutaj odświeżanie nie schodzi tak elastycznie, lecz przy akumulatorze o tak dużej pojemności większość użytkowników i tak nie odczuje braku LTPO jako realnego problemu.

Sercem telefonu jest najnowszy Snapdragon 8 Elite Gen 5 wykonany w litografii 3 nm. To topowy układ Qualcomma, zaprojektowany z myślą o wysokiej wydajności w grach, foto i zastosowaniach AI. W benchmarkach POCO F8 Ultra wykręca wyniki plasujące go w ścisłej czołówce świata Androida – w AnTuTu przekracza 3,7 mln punktów, co stawia go bardzo blisko najdroższych gamingowych potworów. W praktyce oznacza to błyskawiczne uruchamianie aplikacji, świetną płynność interfejsu, komfortową obsługę najbardziej wymagających gier i sprawną obróbkę zdjęć czy materiałów wideo w wysokiej rozdzielczości.

Użytkownik ma do wyboru dwie konfiguracje pamięci: 12 GB RAM i 256 GB na dane albo 16 GB RAM i 512 GB pamięci wewnętrznej. Zastosowano szybkie kości LPDDR5X oraz pamięć masową UFS 4.1, co skraca czasy instalacji i wczytywania gier, a także pomaga telefonowi zachować płynność przy mocno zapełnionej pamięci. W codziennym użyciu trudno wywołać sytuację, w której POCO F8 Ultra zaczyna się przycinać.

W długotrwałym obciążeniu da się jednak zauważyć klasyczny problem mocnych układów – throttling, czyli spadek wydajności przy wysokiej temperaturze. Podczas kilkudziesięciominutowej sesji w najbardziej wymagającej grze lub przy długim nagrywaniu wideo w 4K czy 8K telefon najpierw działa z pełną mocą, a później delikatnie obniża osiągi, żeby utrzymać sensowną temperaturę. Dla zwykłego użytkownika, który gra od czasu do czasu, jest to raczej teoria niż realna wada. Bardziej mogą to odczuć zapaleni gracze mobilni, spędzający wiele godzin w ciężkich tytułach.

Jeśli chodzi o łączność, POCO F8 Ultra spełnia wszystkie standardy „pełnego” flagowca. Obsługa 5G, Wi-Fi 7, Bluetooth 5.4, NFC do płatności zbliżeniowych, port podczerwieni pozwalający sterować sprzętem RTV, a do tego eSIM – to zestaw, który trudno skrytykować. Port USB-C w standardzie 3.2 z obsługą DisplayPort umożliwia podłączenie telefonu do monitora i wykorzystanie go w roli miniaturowego komputera, co może okazać się przydatne w pracy lub podróży.

Na osobną poc