Na polskim rynku internetu widać wyraźne przyspieszenie i duże przetasowania. Dane z milionów pomiarów pokazują, że w 2025 roku najszybciej ewoluowały sieci mobilne, a szczególnie 5G. W wielu sytuacjach prędkości pobierania zaczęły zbliżać się do tego, co oferują domowe łącza światłowodowe, choć pod względem stabilności i opóźnień to wciąż „kabel” pozostaje wzorcem. Równolegle rozszerza się zasięg FTTH, a tam, gdzie doprowadzenie światłowodu jest trudne lub nieopłacalne, coraz częściej pojawia się internet satelitarny jako realna alternatywa.
Sieci 5G w Polsce można dziś podzielić na dwa główne światy: pasmo o wysokiej przepustowości i pasmo o dużym zasięgu. W paśmie C, czyli w okolicach 3,6 GHz, 5G stało się w 2025 roku podstawą oferty największych operatorów. Średnie prędkości u wybranych dostawców oscylują w okolicach kilkuset megabitów na sekundę – w przypadku niektórych sieci sięgając nawet ok. 300 Mb/s, a na samej częstotliwości 3,6 GHz ponad 360 Mb/s. Przy dobrych warunkach radiowych realne jest pobieranie danych w tempie, które dla przeciętnego użytkownika jest zbliżone do odczuć ze stacjonarnego światłowodu. Wciąż jednak widać różnicę przy wysyłaniu dużych plików oraz w pingach, gdzie to FTTH zapewnia większą przewidywalność.
Drugim filarem 5G stało się pasmo 700 MHz, uruchamiane szerzej od połowy 2025 roku. Tutaj priorytetem nie jest maksymalna prędkość, ale pokrycie kraju. Ze względu na węższe kanały i niższą częstotliwość typowe prędkości oscylują wokół 70 Mb/s, co dla wielu zastosowań – od streamingu wideo po pracę zdalną – i tak jest wartością komfortową. Kluczowa zaleta to lepsza penetracja sygnału w budynkach oraz większy zasięg poza miastami. W efekcie mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi zaczynają korzystać z internetu, który jeszcze kilka lat temu był osiągalny głównie w dużych aglomeracjach. Zasięg 700 MHz najszybciej rozwija operator, który postawił na szerokie pokrycie obszarowe, szczególnie na terenach mniej zurbanizowanych.
Rozbudowa nadajników 3,6 GHz i wdrożenie nowych pasm sprawiły, że średnia prędkość 5G w skali całego kraju wzrosła w 2025 roku o około jedną czwartą, osiągając poziom ok. 236 Mb/s. W pojedynczych testach rejestrowano wyniki bliskie 1,8 Gb/s u części operatorów, a u innych – około 1,4 Gb/s. Wysyłanie danych zwiększyło się jednak znacznie mniej dynamicznie, do około 30 Mb/s, a opóźnienia ustabilizowały się w okolicach 20–25 ms. To wciąż bardzo dobry wynik dla gry online czy wideokonferencji, ale w bezpośrednim starciu ze światłowodem różnica jest wyraźna.
Pod kątem zasięgu 5G widać dużą aktywność wszystkich operatorów, choć tempo i strategia różnią się między sieciami. Pod koniec 2025 roku lider zasięgowy miał odnotowane testy 5G w ponad 1700 gminach, co oznacza pokrycie większości kraju. Pozostali główni gracze zbliżali się do tych wartości, choć jeden z operatorów wyraźnie odstawał, docierając z 5G do nieco ponad tysiąca gmin. Największy przyrost rok do roku zanotował dostawca, który intensywnie inwestował w modernizację i rozbudowę nadajników w mniejszych miejscowościach – w ciągu jednego roku 5G pojawiło się tam w kilkuset nowych gminach. Z kolei operator mocno skoncentrowany na paśmie 2,6 GHz rozwijał się wolniej w obszarze 3,6 GHz, co ograniczyło dynamikę wzrostu zasięgu w tej najbardziej pożądanej częstotliwości.
Wszystkie te zmiany w 5G przełożyły się na obraz całego internetu mobilnego, obejmującego 3G, LTE i 5G. Średnia prędkość pobierania w sieciach komórkowych wzrosła rok do roku o około 30%, osiągając około 90 Mb/s. To skok, który realnie widać na co dzień: aplikacje pobierają aktualizacje szybciej, transmisje wideo w wysokiej rozdzielczości są stabilniejsze, a praca z chmurą mniej frustrująca. Upload poprawił się symbolicznie – do około 16 Mb/s – a opóźnienia spadły w okolice 28 ms, co dla większości zastosowań jest wartością w pełni akceptowalną.
Co ciekawe, rozwój 5G pozytywnie wpłynął również na LTE. Częściowe wyłączanie starszych technologii i przenoszenie zasobów radiowych na nowsze standardy sprawiło, że 4G drugi rok z rzędu przyspiesza. Najwięksi operatorzy oferują w LTE średnie prędkości w przedziale od około 50 do ponad 60 Mb/s, dzięki czemu użytkownicy starszych urządzeń nadal mogą korzystać z całkiem sprawnego internetu, choć nie dorównuje on już dynamicznie rosnącemu 5G.
Na drugim biegunie mamy dostęp stacjonarny, który zamiast gwałtownych skoków notuje stabilny, coroczny wzrost parametrów. W 2025 roku średnia prędkość pobierania w domowych łączach stacjonarnych sięgnęła około 180 Mb/s, co oznacza wzrost o około 13% w porównaniu z rokiem poprzednim. Jeszcze bardziej imponująco wygląda wysyłanie danych – średni upload sięgnął ponad 70 Mb/s, przy wzroście rzędu kilkunastu procent. Opóźnienia utrzymują się na niskim poziomie około 18 ms, z drobną poprawą rok do roku. Na te wyniki wpływ ma zarówno modernizacja sieci kablowych, jak i prosta ekonomia: abonenci coraz częściej wybierają wyższe prędkości, korzystając z promocji, pakietów usług i wymiany sprzętu na nowszy.
Światłowód FTTH wciąż pozostaje złotym standardem. W 2025 roku średnia prędkość pobierania w tej technologii wyniosła blisko 300 Mb/s, a wysyłania – ponad 120 Mb/s. Opóźnienia rzędu 10–11 ms czynią z FTTH idealne rozwiązanie dla tych, którzy pracują zdalnie, prowadzą transmisje na żywo, grają online lub korzystają z chmury w intensywny sposób. Co istotne, to nie tylko kwestia wysokich prędkości, ale także powtarzalności wyników – światłowód znacznie lepiej znosi obciążenie sieci i jest odporniejszy na warunki atmos